Jak wcześniej pisałem wokół pieczątek kręciła się znaczna część więziennego życia. Razu któregoś postanowiliśmy w celi zrobić album wyrobów drugiego baraku. Zgromadziliśmy odpowiednią ilość papieru kredowego i w pierwszej kolejności odbijaliśmy moje pieczątki. Potem pożyczaliśmy pieczątki z innych cel, lub wydawaliśmy papier i odbieraliśmy odbitki wykonane przez innych fachowców. Tym sposobem powstało 25 kompletów.

Mój zestaw na widzeniu bezpiecznie przekazałem mamie. Ona przechowała do mojego powrotu. Jakiś czas po wyjściu (chyba stan wojenny się skończył) zaniosłem swoje odbitki do introligatora. Pech chciał, że po kilku dniach na któreś z spotkań wparowała ubecja. W czasie rewizji z portfela wyłuskali mi pokwitowanie od introligatora. Wpadłem w panikę. Następnego dnia wczesnym rankiem popędziłem do rzeczonego introligatora na Hożej przy Marszałkowskiej. Na szczęście ubecja jeszcze tam nie dotarła, a moje pieczątki były już pięknie oprawione. Uradowany zapłaciłem i więcej się tam nie pokazałem.

Album leżał sobie u mnie spokojnie przez kilkanaście lat. W końcu jakoś namierzył mnie Zbigniew Kowalewski. Namówiony przez niego zeskanowałem wszystko i dałem mu na płycie. Sobie oczywiście też zrobiłem płytę. Minęło następnych kilkanaście lat i z okazji tworzenia strony, którą właśnie oglądasz zacząłem szukać płyty. Wcięło. Może przy przeprowadzce.

Tym razem mnie udało się odszukać Zbyszka, który przegrał mi moje stare skany na pendrive'a i dorzucił jeszcze mnóstwo innych "filatelistycznych" cudów. Zadziwił mnie też ogromnie. Ma naprawdę bardzo bogate zbiory. Kupuje na aukcjach znaczki, koperty i inne materiały z okresu stanu wojennego. Co ważniejsze jest gotów je udostępniać i upoważnił mnie do podania swojego adresu mailowego: chobutse@wp.pl.

Umieściłem link do całości zzipowanego albumu a także kilka odbitek moich pieczątek.
 
zip  Pełen album Białołęka OZ-II [48 MB]

Instagram