Pieczątki stanowiły bardzo ważny element życia w internacie. Mogę zaryzykować twierdzenie, że tuż po oddychaniu, spaniu, jedzeniu i piciu. Każdy "artysta" cieszył się dużym poważaniem. W związku z tym - ja też. Byłem jak bohater Jamesa Clavella -królem szczurów. Wprowadziłem nawet obowiązek płacenia za odbite znaczki. Nominał znaczka 2,50 zł - należy się 2,50 zł. Nie było pieniędzy, a gdyby nawet były na nic by sie nie przydały. Dlatego pobierałem kasę w naturze. Komplet flamastrów za 10 zł wystarczał delikwentowi na zakup czterech przykładowych znaczków. A o flamastry i papier musiały sie martwić rodziny. Dostarczały na widzenia w hurtowych ilościach.

Pierwszą pieczątkę z symbolem wydawnictwa Nowa wyciąłem ułamaną żyletką z grubego linoleum podbitego elastyczna pianką. Materiał nie pozwalał na precyzyjne wycinanie wzorów. Marnie też wchłaniał barwnik z flamastrów. Zresztą w tym przypadku barwnikiem była biała farba olejna. Wszystkie pozostałe pieczątki robiłem już z płytek PCW. Ten materiał można było dowolnie precyzyjnie strugać. Trochę też wchłaniał barwnik. Zupełnie jak fabryczna pieczęć. Był idealny.

Najpierw rysowało się projekt na kartce, potem odwrócony wzór ołówkiem na płytce PCW i przez następne godziny, lub dni pracowicie wycinało zbędny materiał. Gotowa pieczątka wymagała wstępnego namoczenia. Z flamastra wyciągało się wkład i nim mazało po pieczątce. Kiedy materiał wchłonął trochę barwnika można było rozpocząć wykonywanie odbitek. Stosowałem dźwignię składającą się z kawałka sznurka i krótkiej deski. Pieczątka leżała na taborecie i była dociskana przez klocek naciskany z kolei przez ramię dźwigni. Zwykle pracowało się w zespołach dwuosobowych. Jeden obsługiwał dźwignię i mazał pieczątkę flamastrem, drugi podkładał koperty i klocki.

Z czasem wprowadziłem odbitki dwukolorowe. Pierwszą był herb WRON. Pieczątka czarna z czerwoną gwiazdą. Technologia standardowa, tyle, że mazało się dwoma różnymi wkładami. Innym przykładem dwukoloru była kartka wydana z okazji Świąt Wielkiej Nocy. Początkowo zamierzałem najpierw odbijać jajko, a później fragment napisu "Solidarność". W praktyce to się jednak nie sprawdziło. Scotchem połączyłem obydwa fragmenty produkcja toczyła się tradycyjnie.

Przeważnie stemplowało się koperty. Im więcej pieczątek na kopercie - tym lepiej. Trafiały się  całe zastemplowane z jednej i drugiej strony. Tworzyło się też "papier firmowy". Do tego nadawała się znakomicie moja WRONa. Kartki świąteczne były odbijane na odpowiednio pociętym papierze kredowym. Legitymacje podobnie. Legitymacji było parę wersji. Każdy fachowiec wydawał własne. Numeracja moich była robiona według starszeństwa. Numery od 1 do 9 obejmowały honorowych internowanych. Numer pierwszy - Jan Paweł II, numer 2 - prymas Józef Glemp, potem odwiedzający nas księża. Sobie oczywiście nadałem numer 10! 
  1. Autorem zdjęcia jest Jan Dworak. Właścicelem praw autorskich - Polska Agancja Fotografów FORUM

 

Instagram