Działałem w opozycji, byłem już ujawniony, ale cały czas pracowałem w Polskiej Agencji Prasowej. Nie żebym był jakimś redaktorem. Byłem informatykiem, oprogramowywałem jeden z pierwszych w kraju mikrokomputerów. Pionierskie czasy. Procesor Intel 8080, zegar 1,8 MHz, pamięć operacyjna 24 kB, dyskietka 250 kB. Ale na czymś takim zrobiłem system, który obsługiwał redakcję zagraniczną. Przedtem musiałem jeszcze sam sobie bajt po bajcie napisać assembler i zhakować funkcje systemowe, bo dokumentacji z powodu embargo nie było. Fajnie mi się pracowało, ale jednak wstyd, bo instytucja reżimowa. Żona niezadowolona.

Trafiła się okazja, żeby z tym skończyć. Akurat siedział Mirek Chojecki, w Podkowie Leśnej u księdza Leona Kantorskiego miała być z tej okazji głodówka, a w Warszawie akcja ulotkowa. Przygotowałem się starannie. Napisałem „nową” wersję systemu dla redakcji zagranicznej i jak mi się wydawało, wymieniłem wszystkie dyskietki z programem. Wziąłem chorobowe w czasie którego system zgodnie z planem zaświrował. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to co napisałem będzie nosiło nazwę wirus. Nieświadome niczego kierownictwo wezwało mnie do usunięcia awarii. Ja w odpowiedzi ogłosiłem strajk domagając się podwyżki itp. Natychmiast dostałem wymówienie. Spakowałem się i o umówionej godzinie z poddasza PAPu przy Alejach Jerozolimskich – naprzeciwko KC rozrzuciłem ulotki w obronie Mirka Chojeckiego. To było w kwietniu 1980 roku.

Wirus nie spełnił swojej roli, bo wrócił z urlopu jeden z kolegów, który miał w biurku dyskietkę z niezawirusowaną wersję systemu. Po paru dniach redakcja zagraniczna pracowała dalej. Żeby sprawdzić, czy władze PRL szanują ratyfikowane konwencje, które gwarantowały prawo do strajku - po wyrzuceniu z pracy odwołałem się do sądu. Pani sędzia Mańkowska  zaklepała moje dyscyplinarne zwolnienie. Parę miesięcy później odnalazła się w nowej rzeczywistości i prowadziła dla działaczy Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność szkolenia z prawa pracy. Jeszcze jedna ciekawostka. Na wspomnianym mikrokomputerze prowadziłem bazę członków Klubu Oficerów Rezerwy. Drukowałem zawiadomienia o zebraniach i strzelaniach, które lubiłem. Dyskietka była opisana jako „KOR”. Parę lat po aferze dowiedziałem się od znajomego, który miał z kolei znajomych w wojsku, że w PAPie znaleźli spis wojskowych członków… Komitetu Obrony Robotników.
  1. Autorem zdjęcia jest Janusz Krzyżewski. Fotografia pochodzi ze zbiorów Archiwum Fotografii Ośrodka KARTA

Instagram